[Oceniam] Korona w mroku - Sarah J. Maas



Kiedy skończyłam czytać Szklany tron wiedziałam jedno - powieści należy wydawać tak, by czytelnik nie musiał czekać na kolejną część. Rok, dwa, pięć... to istna katorga, gdy książka była dobra, a autor zakończył ją w pełnym dramatyzmu momencie.

Chociaż Szklany tron nie miał znowu tak mistrzowskiego zakończenia. Niemniej jednak chciałam wiedzieć jak potoczą się dalsze losy Calaeny. Zyskując tytuł Królewskiej Obrończyni, stała się sługą znienawidzonego króla, musiała zostawić ukochanego Doriana i zacząć zabijać wrogów królestwa. Wszystko w imię obiecanej wolności, a więc stanu, którego Calaena nie zaznała od wielu, wielu lat... I to jej postępowanie można oceniać różnie. Wielu było zaskoczonych łatwą rezygnacją z wyznawanych wartości. Dziwiło porzucenie miłości, ponoć tak szczerej. I dziwić będzie również Korona w mroku.


Dlaczego? Dziwi ta niekonsekwencja w działaniach Calaeny. Zrezygnowała z  Doriana by nie narazić go na niebezpieczeństwo i kiedyś, gdy już odzyska wolność, nie złamać mu serca. Teraz zabiera się za Chaola. Przecież to niemal identyczna sytuacja! Poza tym bohaterka postanawia nagiąć swoje obowiązki. A właściwie ignoruje jedno polecenie - nie zabija. Królowi przedstawia ucharakteryzowaną głowę znalezionego w kanale nieboszczyka, przedstawiając ją jako zleconą ofiarę. Pokazuje kilka prywatnych drobnostek by upozorować czyjąś śmierć, podczas gdy ścigany przez króla osobnik opuszcza miasto. Calaena igra z ogniem i jest... niekonsekwentna. Chce chronić przyjaciół, a właśnie to jej postępowanie ściągnie na nich gniew władcy. A teraz, gdy ma rozpracować i zabić przywódcę ugrupowania planującego rewolucję, wszystko staje na ostrzu noża. Rewolucjoniści chcą przywrócić na tron prawowitego władcę. Problem jest tylko jeden - jego istnienie uznawane jest za legendę. Król jednak czegoś się boi, a jego wrogowie wydają się być pewni swego. Trudno im się dziwić - spadkobierca potęgi Fae znajduje się bardzo blisko szklanego tronu.



Jest jeszcze jeden smaczek. Można było narzekać na nijaką kreację Doriana. Królewski syn był słabym, podatnym na wpływy mężczyzną, który miał również problemy z chronieniem siebie i swoich bliskich. Teraz Sarah J. Maas zdradza swoje plany wobec tej postaci. Przyznam, że będzie to ciekawy wątek, zwłaszcza że Dorian wreszcie będzie postacią wyrazistą, choć może na początku nieco chaotyczną. Plusem jest też to, że Calaena również pokaże nieco więcej cech pasujących do niebezpiecznej zabójczyni. Choć dalej będzie to niezbyt przekonujące...

Nie wiem czy to upływający czas czy sama książka, ale Szklany tron wywołał znacznie więcej pozytywnych emocji. Nie mogłam się od niego oderwać i byłam przekonana, że tak samo będzie z Koroną w mroku. Już nawet szykowałam się na bezsenną noc. Tak się jednak nie stało. Nie miałam problemów z odłożeniem powieści Sarah J. Maas na bok. Ale to nie jest tak, że ta książka jest zła. Wciąga, ale dosyć późno. Ciekawi, ale nie tak, by nie móc przerwać czytania. Czasem irytuje, ale nie tak, by porzucić ją całkowicie z uczuciem wielkiego zawodu. A zostawia nas w takim momencie, że... chcemy kolejnej części już, teraz, natychmiast! Zakończenie wyszło tu znacznie lepiej niż w Szklanym tronie

Korona w mroku jest więc powieścią, która zagwarantuje pełną paletę emocji. Ale i tak spodziewałam się, że będzie nieco lepsza...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz