[Oceniam] Natalii 5 - Olga Rudnicka


Wydawnictwo Prószyński zapowiedziało ekranizację powieści Olgi Rudnickiej Natalii 5. Z tego też powodu przypominam recenzję tej książki.


Nie przepadam za kryminałami. Nie lubię jak jest realnie - wolę niestworzone historie i wydarzenia, takich samych bohaterów a na dodatek osadzenie akcji w świecie zupełnie nierzeczywistym. Ale na Natalii 5 dałam się namówić.

Jarosław Sucharski jest milionerem. Dzieła sztuki to jego pasja i praca. O ile w życiu zawodowym radzi sobie świetnie, to prywatnie niekoniecznie. Jest rozwodnikiem, osobą niestałą w uczuciach, wręcz kobieciarzem. Zaplanowane życie Sucharskiego niszczy jednak nieuleczalny guz mózgu. Nieugięty biznesmen nie ma jednak zamiaru czekać na śmierć i poddać się wyniszczającej chorobie. Postanawia popełnić samobójstwo. Pisze testament, rozdziela majątek, zamyka wszystkie zawodowe sprawy. W ciszy swojego ogromnego domu chce, mówiąc kolokwialnie, strzelić sobie w łeb. Dzwoni też na policję, po to, by nikt nie miał wątpliwości co do samodzielnego odebrania sobie życia...

Kiedy do domu Sucharskiego trafiają funkcjonariusze, wszystko wskazuje na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Jednak czujny komisarz Potocki widzi w całym zdarzeniu coś dziwnego - folia na dywanie, która i tak nie ochrania dywanu przed krwią, zamknięte drzwi pokoju i w końcu niepokojący ślad po strzale. Potocki postanawia zbadać sprawę dokładniej, swoją nadgorliwością mieszając się w historię irracjonalną, pomieszaną i zabawną zarazem. Sucharski w pośmiertnym liście poleca bowiem komisarzowi skontaktowanie z jego córkami. Pięcioma córkami. Każda ma na imię Natalia i do tej pory nie wiedziały o swoim istnieniu...

Potocki i jego partner Adrian Kurek muszą więc stawić czoło pięciu różnorodnym kobietom. Każda z nich to wielka indywidualność. Wszystkie też zmagają się z życiowymi problemami. Razem jednak tworzą mieszankę wybuchową. Siostry muszą zmierzyć się nie tylko ze śmiercią ojca, ale i z budową relacji między sobą. Odziedziczony majątek pozwala zacząć im życie na nowo. Postanawiają zamieszkać w  domu ojca, który zdaje się nie być tak bezpieczny, na jaki wygląda. Dochodzi w nim bowiem do serii włamań, a działania przestępcy i odnaleziony w sejfie testament ojca wskazują, że pewnych spraw nie udało się Sucharskiemu zakończyć. Przebojowa piątka kobiet zaczyna  poszukiwania tajemniczego spadku, a ich starania pełne będą zwrotów akcji, humoru i drobnych, kobiecych kłamstewek.

Natalii 5 czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Olga Rudnicka nie porywa czytelnika stylem, ale opowiadana historia skutecznie przysłania te niedociągnięcia. Co prawda sama treść nie wymaga od nas myślenia, jednak zorientowanie się w bohaterkach było (przynajmniej dla mnie) bardzo trudne. W trakcie rozwoju powieści, kobiety zostają obdarzone przezwiskami, ale ja i tak nie mogłam w pełni ich ogarnąć. Plusem jest to, że problemy te nie wpłynęły na odbiór książki, a przynajmniej uwydatniły chaos panujący w akcji Natalii 5.

Olga Rudnicka nie stworzyła dzieła wybitnego - to pewne. Jej książka nie jest też w pełni kryminałem. Natalii 5 jest po prostu dobrą odskocznią od rzeczywistości, typowo rozrywkowym tworem. I to w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz