[Oceniam] Zabójczyni i władca piratów – Sarah J. Maas


Po „Szklanym tronie” byłam zachwycona. Po „Koronie w mroku” nieco te uczucia osłabły. Trochę historia Calaeny zaczęła się sypać. A właściwie sypie się kreacja głównej bohaterki. Dlatego seria osobnych opowiadań miała być decydująca. Dobrego imienia całości spróbuje bronić „Zabójczyni i władca piratów”.



Calaena ma szesnaście lat, jest wyszkoloną zabójczynią i członkiem Gildii Zabójców. Teraz otrzymuje misję. Ma udać się na tropikalną wyspę, by od Władcy Piratów odebrać dług. Calaena nie wie jednak, że dług ten spłacony zostanie… niewolnikami. Młodej zabójczyni w ogóle się to nie podoba. Na dodatek misję wykonuje ze znienawidzonym wrogiem i rywalem Samem. Jak Calaena rozwiąże dylemat pomiędzy poleceniem Gildii a własnym sumieniem?

W przypadku Calaeny jedno jest pewne i niezmienne – nie będzie nudno. Sardothien ma własne zdanie i zawsze pragnie go podkreślić. W przeciwieństwie do „Szklanego tronu”, opowiadanie kreuje typową bezwzględną zabójczynię, która ma jednak własne zasady i nie zamierza ich łamać, nawet kosztem własnego życia. Jest to mocna charakterystyka, gdzie nie mamy poczucia, że coś nie gra. W obu powieściach, nazwijmy to pełnowymiarowych, w Calaenie widać wiele sprzeczności. Bohaterka nagina zasady bo wolność osobista jest ważniejsza niż dobro innych. W „Zabójczyni i Władcy Piratów” wygląda to inaczej.



Calaena z opowiadania bardziej odpowiada moim wyobrażeniom o zabójczyni. Oczywiście w powieściach znajduje się ona w zupełnie innej sytuacji, zmaga się z innymi problemami, ale jako całość jej osoba nieco mi się rozłazi.

Czy warto zaczynać przygodę z książkami Sarah J. Maas od opowiadań? Co prawda to początki działalności Calaeny, ale mam wrażenie, że czytając wcześniej choćby „Szklany tron” odbiór całości jest pełniejszy. Warto po opowiadania sięgnąć pomiędzy powieściami, już lub po ich przeczytaniu. Po „Koronie w mroku”, nieco rozczarowującej, opowiadania są miłą odskocznią, stojącą na wysokim poziomie. Jednak jako samodzielne książki, nie wzbudzą zachwytu, a jednocześnie mogą nieco zniechęcić do powieści. Forma opowiadania wydaje mi się trudną – mało tu jest miejsca na opisy, charakterystykę, nakreślenie akcji i wszelkich pobocznych okoliczności. „Zabójczyni i Władca Piratów” nie ma nawet 100 stron, autorka nie miała okazji na pokazanie swojej wyobraźni.

Opowiadania o Calaenie Satdothien? Tak, ale tylko dla znających przynajmniej „Szklany tron”!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz