[Oceniam] Ostatnie dni dyktatorów - Diane Ducret, Emmanuel Hecht


Biografie mniej lub bardziej znanych postaci niewątpliwie należą do książek niezwykle interesujących. Cóż, ludzie lubią podglądać życie innych, nawet nieznanych sobie osób. Lubimy poznawać ich tajemnice, rozmyślać o ich porażkach czy analizować sukcesy. Ciekawe jest też to, jak z najwyższego stopnia, spadają w otchłań. Tak jak dyktatorzy całego świata...


Ostatnie dni dyktatorów to kolejna z książek serii o historycznych postaciach. Znajdziemy w niej zbiór artykułów dotyczących znanych na całym świecie dyktatorów. A właściwie, jak wskazuje tytuł, schyłku ich życia. Niewątpliwie czytelników przyciągną takie nazwiska jak Hitler, Stalin czy Husajn. I choć pewnie większość z nas jakąś wiedzę dotyczącą ich śmierci posiada, tak dokładne okoliczności i tak zaskoczą. Poza tym, oprócz tych ostatnich dni, poznamy kilka informacji z ich życia.

To, co przyciąga najbardziej, to historia ludzi, którzy mieli wszystko. Władza, sława, pieniądze i szeregi wyznawców. Rządzili milionami osób, wpływali na losy nie tylko swojej ojczyzny, ale i całego świata. Ich istnienie przyniosło wiele zła, pociągnęło niezliczoną ilość ofiar i sprawiło, że świat zaczął obawiać się tylko jednej postaci. Ich droga na szczyt często prowadziła przez wiele przeszkód, stąd ich dbałość o sprawowanie niepodzielnej władzy, opartej na zastraszaniu i przemocy. I ten system wydawał się sprawdzać. Do czasu... W końcu nadchodził moment, w którym najwyższy władca zmierzał ku upadkowi. Co strącało go z samodzielnie zbudowanego raju? Choroba, wróg, niezadowolenie społeczne...



Schemat każdego z zawartego w Ostatnich dniach dyktatorów artykułu jest dosyć podobny: skrótowe przedstawienie śmierci "bohatera", analiza jego życia i charakterystyka rządów, a później szczegółowe przytoczenie ostatnich miesięcy, tygodni, dni czy godzin konkretnego bohatera. Schemat jest ten sam, ale artykuły różnią się objętością i stylem. Jedne czyta się z zaciekawieniem, inne nieco nużą. Na w sumie niewielkiej ilości stron muszą oni zawrzeć najważniejsze informacje o opisywanym władcy. Większości udała się ta trudna sztuka i to streszczenie, choć widocznie niekompletne, było zwartą całością.

Kilka pozycji z serii Prawdziwe historie rozbite było na części. I choć ich nie czytałam, to myślę, że był to lepszy pomysł. W Ostatnich dniach dyktatorów starano się przekazać jak najwięcej, w jak najmniejszej ilości stron. Błąd. Te historie powinny być co najmniej dwa razy dłuższe! Idea zainteresowania historią jak największej liczby osób jest godna pochwały, ale myślę, że warto pokusić się o więcej faktów z życia opisywanych postaci. 

Ostatnie dni dyktatorów to swego rodzaju streszczenie. W większości dobrze napisane, interesujące i na pewno rozbudzające naszą ciekawość. Trudno jednak o to, by przeciętny czytelnik sięgnął po opasłą biografię. Dlatego w takich wydaniach warto pokusić się o więcej. Ta skrótowość to jedyny minus Ostatnich dni dyktatorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz