[Oceniam] Wszystko zostaje w rodzinie - Aneta Jadowska


Gdy skończyłam czytać poprzednią cześć serii o Dorze Wilk - Zwycięzca bierze wszystko, stwierdziłam że im dalej, tym gorzej. Z każdym tomem historia zaczynała się rozpływać, a po książki Anety Jadowskiej sięgałam z przyzwyczajenia. Wszystko zostaje w rodzinie wraca jednak nieco na właściwe tory.



A to dla mnie spore zaskoczenie. Myślałam bowiem, że Wszystko zostaje w rodzinie będzie swego rodzaju drogę przez mękę. A gdy zaczęłam czytać... czytałam aż po ostatnią stronę. Czwarty tom jest chyba najgrubszym i chyba obfitującym w najwięcej wydarzeń. Jest już mniej słodko niż w przypadku Zwycięzca  bierze wszystko. Bohaterowie przeżywają swoje małe kryzysy, podobnie jak i cały magiczny świat. Trochę staje się to więc normalnością.

Dora Wilk - wiedźma, anioł i diabeł w jednym - musi uprać się ze swoimi powinnościami. Musi w końcu zadbać o dobro swojej watahy, a miano honorowej wilczycy pójdzie w zapomnienie. Będzie także negocjować z wampirami, radzić sobie z nieznośnym ochroniarzem, kapryśnym Mironem i współczującym Joshuą. Pojawi się też Baal. Dorę Wilk czeka wiele wyborów i niebezpiecznych pojedynków, a wszystko w imię przyjaźni i miłości.



Wszystko zostaje  w rodzinie to ten tom, w którym najlepiej poznajemy bohaterów, którzy dotychczas skupieni byli gdzieś w drugim planie. Lepiej poznamy takie postaci jak chociażby Olaf czy Gajusz. I jest to chyba największą zaletą i zaskoczeniem tej książki. Wreszcie autorka odeszła od trójki głównych bohaterów (i o ile Dory jest tu najwięcej, tak niewiele mamy Joshui czy Mirona), dała dojść do głosu nowym, niezwykle ciekawym historiom. Jest to dobre również dlatego że czytelnicy wreszcie ujrzą magiczny świat Thornu z szerszej perspektywy. Znane nam już postaci oraz te całkiem dla serii nowe wniosą wiele dobrego do całościowego odbioru Heksalogii o Wiedźmie.

Wszystkie książki Jadowskiej były niezwykle lekkie i łatwe w odbiorze. Nie zmienia się to we Wszystko zostaje w rodzinie. Powieść tę czyta się szybko, dosyć ciekawa historia i liczne zwroty akcji sprawiają, że ciężko o nudę. Choć ta niestety się pojawi. Nie zmienia się też sama Dora - dla mnie postać nieco irytująca, niekompletna, sprzeczna. Raz jest supermenką, raz płaczliwą nastolatką - autorka nie znalazła tu złotego środka. Dalej trudno będzie nam uwierzyć w ilość nieszczęść jaka spada na główną bohaterkę. Podobnie trudnym do strawienia może być los, który pozwala Dorze tylko na zwycięstwa. Nie do końca grają mi również dialogi pomiędzy Dorą i Mironem. Po prostu COŚ mi w nich nie pasuje...

Mimo wszystko uważam, że po Złodzieju dusz jest to najlepszy tom w serii. W ogóle nie spodziewałam się, że tak mocno mnie wciągnie i że tak niecierpliwie będę oczekiwała dalszych wydarzeń. Podtrzymuję jednak zdanie, że seria o Dorze Wilk to nieco zmarnowany, a przecież tak doskonały pomysł na książkę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz