Przypomniałam sobie o... Tolkienie

Bezmyślnie przerzucasz programy w telewizji. Masz ich od groma, a nie możesz znaleźć czego, co miałbyś ochotę oglądnąć. Miłość na bogato, M jak Miłość, Zbuntowany Anioł, Hobbit, Warsaw Shore.... Wróc! Hobbit! Co z tego, że pierwszą część oglądałeś milion razy - to przecież Tolkien!

Tolkien, choć mocno przetworzony. Tego samego dnia natknęłam się na zwiastun Bitwy pięciu armii. I na grafikę z cytatem Tolkiena (choć jak się później okazało, to nie były jego słowa). Nie wiem więc, co bardziej skłoniło mnie do pewnych przemyśleń i do obudzenia dawnych marzeń oraz pragnień.

Po przeczytaniu i Władcy Pierścienia i Hobbita zakochałam się w Śródziemiu i w geniuszu Tolkiena. Czytałam fragmenty biografii, chciałam poznać języki przez niego stworzone i świat w jakim przyszło mu żyć. Zakupiłam Silmarillion, a później Dzieci Hurina. Usiłowałam przeczytać Listy. Poznałam Niedokończone opowieści. I... zapał minął. Poddałam się, nie wiem już nawet dlaczego. A to przecież Tolkien obudził moją miłość do książek! Do fantastyki! Może stwierdziłam, że to banalne, mało oryginalne? Każdy uważa Tolkiena za wybitnego pisarza, Władcę za arcydzieło, Śródziemie za świat idealny. W pewnym momencie cała ta otoczka nadaje twórczości Tolkiena pewnej, ja wiem... tandety? Kiczu?

Większość poprzestaje na Władcy i Hobbicie. Większość skupia się jedynie na filmach, którym do książkowego pierwowzoru tak wiele przecież brakuje. A Tolkiena trzeba oceniać jak mistrza. To wręcz niewyobrażalne jak wielką pracę wykonał, jak wielka pasja z niej bije. Dlatego chcę wrócić do dni mojej pierwszej miłości. Chcę przeczytać wszystko! Być może po raz kolejny. Choć, jak się okazało, nie będzie to takie łatwe. 

Większość dzieł Tolkiena to nadal teksty, których na próżno szukać w języku polskim. Jest cała masa artykułów, zbiorów, publikacji, poezji i prozy, która nie została u nas wydana. A jeśli istnieje, to osiąga astronomiczne dla mnie ceny - jak Historia Śródziemia (niekompletna). No i jeszcze wszelakie opracowanie jego twórczości czy też biografie....

Cóż, może skorzystam na tym zapale w kilku kwestiach. Być może wreszcie pokuszę się o solidną pracę nad moim angielskim. Chęć poznania Tolkiena w oryginale nadal jest żywa, choć nieco przygaszona (podobne plany mam w związku z Harrym Potterem). Poznam twórczość i życie, wszelkie ciekawostki, cytaty, dzieła. 

Nadal jednak czuję, że coś w tym planie mi nie gra...

(Źródło zdjęcia: www.theguardian.com)

1 komentarz:

  1. Też go uwielbiam! To niesamowite jak dokładnie i perfekcyjnie stworzył całe Śródziemie!

    OdpowiedzUsuń