[Oceniam] Mroczny triumf - Robin LaFevers


Pomyliłam się, gdy myślałam, że Mroczny triumf to kontynuacja Posępnej litości. Pierwsza książka Robin LaFevers mocno mnie wciągnęła. Kibicowałam Ismae i bardzo chciałam poznać jej dalsze losy. Dlatego do Mrocznego triumfu podeszłam dosyć sceptycznie. Na szczęście okazało się to niepotrzebne.

Mroczny triumf to dalej powieść, której główną bohaterką jest wychowanka zakonu Świętego Mortaina. Sybella pojawiła się już w Posępnej litości, to dobra znajoma Ismae. Zresztą sama bohaterka pierwszego tomu serii pojawia się w też w drugim. Niemniej jednak na pierwszym planie jest Sybella, której historia jest znacznie ciekawsza niż losy Ismae. Wszystko za sprawą złożoności jej problemów. 

Otóż Sybella jest córką człowieka, którego ma zabić. Znaczy… według doktryny zakonu jest córką Mortaina. D’Albert to tylko pomyłka, ktoś kto zasługuje jedynie na potępienie. Odznacza się on niezwykłą brutalnością i bezwzględnością. Teraz jego celem jest znana z Mrocznego triumfu księżna Anna. Sybella nie chce tylko bronić przyszłości Bretanii, ale również wyrównać rodzinne rachunki. Przez lata jej życie zatruwał D’Albert, bohaterka nosi w sobie wiele ran – zarówno cielesnych, jak i tych psychicznych. Wypatruje więc znaku Mortaina. Bezskutecznie.



Sybellę do wykonania zadania motywuje obietnica zemsty na przybranym ojcu. Dziewczyna czuje jednak wielką obawę i strach prze tym, co może ją spotkać z rąk D’Alberta. Ucieczka z jego dworu, gdzieś siedzi w jej głowie, nie może sobie jednak na nią pozwolić. Kiedy jednak otrzymuje nowe polecenie, jej ukryte pragnienie stanie się prawdą. Sybella ma uratować Bestię z Waroch, dzielnego rycerza księżnej Anny. Bohaterka ma wobec niego prywatne zobowiązanie – pragnie w jakiś sposób odkupić winę za śmierć jego siostry. Sybella nie chce, żeby mężczyzna poznał prawdę. Nie chce by ją znienawidził. Podczas ryzykownego odbicia Bestii coś idzie nie tak. Zamiast czuwać przy boku D’Alberta, Sybella zmierza na dwór księżnej Anny. I właśnie od tego momentu ilość problemów sięgnie zenitu.

W Mrocznym triumfie historia Sybelli jest znacznie bardziej złożona niż było to w przypadku Ismae. Sybella jest bardziej buntownicza, wątpi w swój zakon i nie obawia się działania wbrew jego woli. Niestety, takie sprzeciwu nie zniesie przełożona Zakonu Świętego Mortaina. Sybella zmierzyć się będzie musiała z demonami przeszłości. Dziewczyna kryje głębokie cierpienie i poczucie straty. Nosi też w sobie wielkie uczucie i obawę o bliskich. Do jej serca wkradnie się też Bestia. Porywczy, dziki, a mimo wszystko pełen dobra mężczyzna wniesie do życia Sybelli coś nowego.



Początkowo trudno jest się przestawić na nową bohaterkę. Ismae niewątpliwie zjednała sobie czytelników. Sybella jest zupełnie inną postacią, choć z czasem również ją polubimy. Bohaterka skrywa wiele tajemnic i te z pewnością sprawiają, że Mroczny triumf wciąga. Ciągle też coś się dzieje, ciągle pojawiają się nowe problemy i wątki, które mocno uatrakcyjniają powieść. Śmiem więc twierdzić, że Mroczny triumf jest książką lepszą niż Posępna litość. Na tą ocenę może jednak wpływać fakt, że pierwszą cześć czytałam dosyć dawno temu i odczucia z nią związane mogły ulec zatarciu. Mimo wszystko – Robin LaFevers pewnie wbija się na moją listę pewnych autorów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz