[Oceniam] W pół drogi do grobu - Jeaniene Frost



W pół drogi do grobu to jedna z książek, jaka padła łupem szalonych, tanich zakupów w Świecie Książki. Długo myślałam, czy ją zamawiać. W decyzji jak zwykle pomogły bardzo wysokie oceny na Lubimy Czytać i na Goodreads. Wydawało się więc, że będzie to książka niemal idealna.

W pół drogi do grobu to pierwszy tom cyklu Nocna łowczyni. Czytając jego opis, myślałam, że idealnie wpasuje się on w mój aktualny nastrój. Szukałam czegoś lekkiego, czegoś, co czyta się właściwie bezmyślnie. No i z rozbudowanym wątkiem miłosnym. I fantastyką, oczywiście. I wszystko byłoby doskonałe, gdyby nie wykonanie pani Frost – w głównej mierze chodzi mi tu o kreację bohaterów.

Główną bohaterką jest Cat. Młoda, dwudziestokilkuletnia dziewczyna, ma mroczną przeszłość i drugie oblicze – jest bowiem półwampirzycą. Połączenie człowieka i krwiopijczej istotny to właściwie rzecz niemożliwa, co czyni Cat wyjątkową. Jako efekt gwałtu, dorasta w duchu nienawiści do wampirów, potworów i wszystkiego, co niestworzone. Bohaterka zmaga się również z własną osobowością – nienawidzi swej nadnaturalnej części, obawia się, że kiedyś żyjący w niej potwór weźmie górę. Dlatego Cat zabija wampiry. Na koncie ma ich kilkanaście, gdy spotyka Bonesa…

Bones to również wampir – przystojny, uwodzicielski i niebezpieczny. Ale jest on także zabójcą wampirów. Przyjmuje płatne zlecenia i likwiduje tych, którzy akurat wpadną mu w ręce. Ale, jak się później okaże, Bones od lat ściga jednego wampirzego przestępcę Henessiego. Kiedy więc Cat zabija wampira będącego na jego usługach, Bones postanawia zainteresować się zabójczą dziewczyną. Początkowo myśli, że Cat chce go zabić. Szybko odkrywa jednak jej podwójną naturę i postanawia zaprosić ją do współpracy. Cat, chcąc nie chcąc, postanawia pomóc Bonesowi. Przechodzi szkolenie i wkrótce stanie się niezwykle zabójczą kobietą.


Jak można się spodziewać pomiędzy Cat i Bonesem rozwinie się pewna relacja. On zakochuje się niemal od razu, Cat zmaga się jednak ze skrajnymi emocjami. Nienawidzi wampirów, wie, że jej matka zabiłaby ją za wszelkie kontakty z nimi. Wie również, że wampiry to mordercy, bezlitosne kreatury. Teraz jednak tę wiedzę będzie musiała zweryfikować. Bones pokazuje jej inny obraz swojego gatunku, ciągle też podkreśla, że niejednokrotnie to ludzie są większymi zbrodniarzami niż wampiry. Wszystko to, wraz z niezwykle pociągającą aparycją Bonesa oraz wspólnymi niebezpiecznymi przygodami sprawi, że myślenie Cat ulegnie zmianie. Choć nadal gdzieś w głębi serca będzie miała sporo obaw…

W pół drogi do grobu to takie paranormal romance połączone z kryminałem. Cat i Bones powoli będą zbliżali się do Hennessiego, odkryją przy tym, że wampir ma wielu ludzkich wspólników. Bohaterowie będą musieli odgadnąć, kto stoi za jego plecami i pozwala na handel młodymi kobietami. Powieść Frost to także opowieść mocno miłosna – zwłaszcza, że rodzące się pomiędzy bohaterami uczucia mają znamiona zakazanego. Poza tym W pół drogi do grobu nie ma w sobie nic niesamowitego. 

Wampiry nie różnią się od tych znanych nam z innych literackich dzieł. Nie świecą w ciemności, wolą noc niż dzień, piją krew, są nieśmiertelne, szybkie i silne… Każdą z tych cech po trochę nosi w sobie Cat. W pół drogi do grobu jest więc niezwykle lekką lekturą. Lekką, ale i irytującą.



Co tak mnie denerwowało? Przede wszystkim Cat. Dziewczyna ma już swoje lata, ale zachowuje się trochę jak nastolatka. Jej rozterki, choć uzasadnione, w pewnym momencie stają się niesamowicie wkurzające. Tak samo podchody z Bonesem. Szkolona i wychowana na odważną, pewną siebie zabójczynię zbyt często pada ofiarą swej nieporadności. Profesja morderczyni kłoci się z jej delikatnością w sprawach sercowych, rodzinnych i z przejawianą zazdrością. Cat brakuje też pewności siebie. 

Denerwuje również nadmierna liczba przykładów, w których ludzie są gorsi od wampirów. Za każdym razem, gdy Cat jest świadkiem okropności w wykonaniu wampirów, Bones spieszy z zapewnieniem, że ludzie robią tak samo.  

Pomimo tego przeświadczenia, że W pół drogi do grobu to literatura niskich lotów, to sama historia może wciągnąć. Wszystko jednak zależy od tego, z jakim nastawieniem do niej podejdziecie. Ja chciałam romansu – dostałam, choć daleko mu do ideału. Po kolejny tom sięgnę na pewno – nie tylko dlatego, że już go kupiłam. Po prostu ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. A to chyba świadczy o tym, że W pół drogi do grobu coś w sobie ma.

1 komentarz:

  1. Czytałam te serię kilka lat temu i bardzo mi się podobała, to jedna z moich ulubionych. Zgodzę się jednak, że to nie jest literatura wysokich lotów i trzeba sobie z tego zdawać sprawę, a wtedy czyta się przyjemniej :)

    OdpowiedzUsuń