[Oceniam] Do trzech razy Natalie – Olga Rudnicka



Do trzech razy Natalie ma być zakończeniem serii o siostrach Sucharskich. Po pożegnaniu spodziewałam się fajerwerków, a dostałam… No cóż, dalej jest to dobra powieść, ale mimo wszystko najsłabsza z całej trójki.


Jak można się spodziewać, Natalie znowu wpakują się w kłopoty. Na początku jednak każda próbuje uporządkować swoje życie, a zmartwieniem każdej Sucharskiej jest… mężczyzna. Problemy takie najlepiej rozwiązywać rozważnie, dokonując przemyślanych, dojrzałych decyzji. Dlatego bohaterki powieści Olgi Rudnickiej postanawiają uciec do Międzyzdrojów. 

Nata widzi tam szansę nie tylko na spokój, ale i na inspirację do napisania kolejnej powieści. Dziewczyny nieco się rozdzielają, a oprócz dwóch „grupek” w Międzyzdrojach mamy jeszcze wątek domu w Mechlinie, gdzie mężczyźni Sucharskich zostali sami z dziećmi. I to nie oni nimi rządzą. Ster nad wydarzeniami w willi przejmują niezawodni Antosia i Przemek. Tu Olga Rudnicka zbiera duży plus – dzieciaki nadają powieści świeżości, a ich pomysły nie raz wywołają uśmiech.

Tymczasem w Międzyzdrojach dochodzi do tajemniczego zabójstwa. Jest też jeszcze bardziej tajemnicze włamanie do hotelowego pokoju. Zagadkowe, bo nic nie ginie. Oczywiście, kwestią przypadku i jakże szczęśliwego zrządzenia losu, do sprawy bardzo mocno mieszają się Sucharski, podpadając tym samym miejscowej policji. Czyli nic się nie zmieniło.

To trzech razy Natalie to powieść, którą – tak jak poprzedniczki, czyta się błyskawicznie. Przyznam, że na początku nieco rozczarowała mnie objętość tej książki Z Sucharskimi czas zawsze spędza się niesamowicie pozytywnie, dlatego im więcej stron, tym lepiej. Olga Rudnicka nieco poskąpiła nam przygód zakręconych sióstr, zwłaszcza, że jest to pożegnanie z serią.

Ta ostatnia część to dalej świetna lektura, książka, z którą znakomicie mija czas. Losy Sucharskich zawsze obfitują w zaskakujące zwroty akcji i ogromną dawkę humoru. To lekki kryminał, wciągający i mimo wszystko pozostawiający dobre wrażenie całej serii. Na pewno jednak jest to najsłabsza książka z całej trójki. Ale to właściwie normalne – to pierwsza część jest odkrywcza, zaskakująca i to ona ma wywrzeć na czytelnikach największe wrażenie. 

Szkoda, że Olga Rudnicka nie będzie kontynuować serii o siostrach Sucharskich. Zazdroszczę tym, którzy dopiero rozpoczną przygodę z tymi książkami. To naprawdę doskonały przykład tego, jak powinna wyglądać lekka i niezwykle przyjemna lektura. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz