[Oceniam] Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber


Małgorzatę Halber kojarzyć będą wszyscy, którzy miedzy rokiem 2000 a 2011 oglądali program muzyczny Viva. Na stacji puszczano jeszcze wtedy muzykę, nie było żadnych reality show, a prezenterzy nie tylko dobrze wyglądali, ale posiadali jakąkolwiek wiedzę o muzyce. 


Przez ostatnie lata o Małgorzacie Halber zupełnie zapomniałam. Zresztą po co miałam się nią interesować? Aż do czasu, gdy zobaczyłam okładkę Najgorszego człowieka na świecie. Na początku w ogóle nie skojarzyłam, że autorką tej powieści jest właśnie była prezenterka Vivy. Przyciągnął mnie tytuł. Dopiero później zaczęłam dociekać czyja to książka.

Nie spodziewałam się, że Małgorzata Halber popadła w alkoholizm, że brała narkotyki. Nie przypuszczałam, że jest osobą nieśmiałą, wyobcowaną, po prostu… inną. Praca w telewizji zupełnie mi to wykluczała. Poza tym sprawiała zawsze wrażenie osoby niezwykle radosnej i pogodniej. Ale jak widać, udawanie kogoś innego wcale nie jest rzeczą niemożliwą.

Najgorszy człowiek na świecie to powieść autobiograficzna, choć główna bohaterka na imię ma Krystyna. Niemniej jednak w jej losach widać wiele wspólnego z życiem samej Małgorzaty Halber. Alkoholizm i nałóg w ogóle jest podstawą tej książki. Halber stara nam się przedstawić świat osoby uzależnionej, która w pewnym momencie mówi STOP! Bohaterka chce zmienić swoje życie, chce wyrwać się ze szponów nałogu, uratować siebie i swoje życie. I dobrze wie, podobnie jak każdy czytelnik, że będzie to droga niezwykle trudna. Najgorszy człowiek na świecie to zapis beznadziejnej walki. Walki, którą toczy się do końca życia. Razem z Krystyną upadamy i się podnosimy. Kibicujemy w tej nierównej bitwie i w końcu rozumiemy, jak trudno z nałogu wyjść. Autorka przedstawia nam zresztą nie tylko główną bohaterkę. W książce tej alkoholikami są osoby sukcesu, ludzi, którzy każdy z nas codziennie spotyka, a nie wie, z jak wielkimi problemami się zmaga.

ALE!

Większość czytelników w Najgorszym człowieku na świecie widzi tylko tematykę uzależnień. A jest to książka, która niesie w sobie znacznie więcej. Zresztą dowód tego jest już na drugiej stronie, w cytacie, który szybko obiegł internet. Najgorszy człowiek na świecie to nie tylko walka z nałogiem, ale i samym sobą. Tym, co doprowadziło główną bohaterkę/Małgorzatę Halber do alkoholizmu jest właśnie niemożność radzenia sobie z samym sobą. Nie raz podkreślony jest tu lęk przed brakiem akceptacji, przed wstydem, przed innymi. Poczucie bezsensu własnego istnienia jest tu przeważające. Krystyna nakłada maskę dziewczyny radosnej, uśmiechniętej i pewnej. Pomaga jej w tym alkohol. Udawanie kogoś innego prowadzi jednak do zatracenia siebie, do jeszcze większej niechęci do własnej osoby. Ta książka to też droga do odszukania własnego ja, do odnalezienia celu i sensu istnienia.



Najgorszy człowiek na świecie to powieść-spowiedź. Pewnie też to jakaś forma terapii. Małgorzata Halber tworzyła właściwe pamiętnik, pełen osobistych wyznań, wątpliwości i nadziei. Książka napisana jest niezwykle prosto, co pewnie niektórych będzie razić. Dla mnie jednak nadaje to całości realizmu. Styl narracji oddaje emocje i stany bohaterki, sprawia, że lepiej rozumiemy jej losy. W Najgorszym człowieku na świecie odnaleźć też można wiele prostych prawd, właściwie banałów powtarzanych miliony razy. Okazuje się jednak, że mają one siłę, że tkwi w nich życiowa prawda. W wielu momentach z Krystyną można się identyfikować, bo ma takie same problemy jak każdy człowiek. To po prostu życiowa książka. Tragiczna i piękna zarazem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz