Książka, która wywołuje emocje. Krótko o „Człowieku o 24 twarzach”



Liczyłam się z tym, że „Człowiek o 24 twarzach” będzie książką niezwykle ciężką w obiorze i na pewno łatwo nie będzie się jej czytać. Ale powieść ta niesamowicie gra na naszych emocjach. Skończyłam ją, mają milion różnych opinii na temat głównego bohatera. I dalej nie wiem co myśleć…

Powieść ta oparta jest na prawdziwej historii Billy’ego Milligana. W latach 70. ubiegłego wieku napadł ona kilka młodych kobiet, zgwałcił i obrabował. Policja szybko go ujęła, a ofiary rozpoznały w nim przestępcę. Wszystko wydaje się jasne, ale Billy swoich czynów nie pamięta.

Psycholog zauważa, że z Billym jest coś nie tak. Ostatecznie Milligana uznano za chorego psychicznie, a diagnoza stwierdza osobowość wieloraką. Żyją w nim bowiem 24 różne osoby…
Na początku powieści znajdujemy się właśnie w czasie, kiedy Billy zostaje aresztowany, sądzony i diagnozowany. To zdecydowanie najlepsza część powieści Daniela Keysa. Wszystko, co dzieje się w tym fragmencie książki jest opowiedziane dokładnie, czyta się to z ogromną ciekawością i zniecierpliwieniem. Po kolei poznajemy chorobę Billy’ego, jego problemy, a także wyzwanie przed jakim stają jego adwokaci, ale i wymiar sprawiedliwości. Później poznajemy dylematy lekarzy i opinii społecznej.

Wiele osób w osobowość wieloraką nie uwierzyło, zarzucając Millinganowi oszustwo doskonałe. Społeczeństwo w pewnym momencie zaczęło się go bać, a jego historię na zdobycie popularności bezwzględnie postanowili wykorzystać politycy i dziennikarze.

Kolejne części tej powieści są już gorsze, choć nie zmienia to odbioru całości. Teraz akcja biegnie znacznie szybciej. Zagłębiamy się w losy Milligana, poznajemy jego trudne dzieciństwo i okres dojrzewania, a co za tym idzie – w Billym pojawiają się kolejno nowe osobowości. Trzecia część to już walka o ostateczny wyrok i odpowiednie leczenie. Tu też miałam wrażenie, że akcja dzieje się zbyt szybko, historia pokazywana jest nieco wybiórczo. Trochę szkoda. Z drugiej jednak strony i tak jest to obszerna powieść.

Najważniejsze są jednak emocje, jakie towarzyszą podczas czytania tej książki. Raz współczujemy Millinganowi, widzimy w nim ofiarę własnej choroby. Widzimy też niesprawiedliwość jaka go dotyka ze strony lekarzy i społeczeństwa. Z drugiej jednak strony nie można zaprzeczyć, że Billy dopuścił się zbrodni, że jego ofiary zostały skrzywdzone. Tylko czy można oskarżać o przestępstwo osobę, która ma tak wielkie problemy z psychiką?

Nie potrafię określić tego, co czuję w stosunku do Milligana. Zarówno mu współczuje, jak i stawiam się trochę w sytuacji skrzywdzonych kobiet (i nie tylko) – przecież doznały jakiegoś uszczerbku, ktoś powinien więc za to odpowiedzieć i dać poczucie sprawiedliwości. 

„Człowiek o 24 twarzach” to powieść, po którą warto sięgnąć i doświadczyć pewnych skrajności. Warto też ją przeczytać, bo to historia prawdziwa, i która prawdopodobnie doczeka się ekranizacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz