[Oceniam] Artur Rojek – Koncert w NOSPR



Wielcy artyści tak mają, że na ich kolejne płyty trzeba czekać latami. Ale w ich wypadku warto. Potwierdza to Artur Rojek.

Jak chyba u większości osób, miłość do Artura Rojka zaczęła się od Myslovitz. Nie sposób ulec temu głosowi, trudno też obojętnie przejść obok wspaniałych tekstów, które wielokrotnie trafiały w mój nastrój.

Solowa kariera Rojka była szokiem, ale przy „Składam się z ciągłych powtórzeń” wypełniła pustkę po Myslovitz. Wokalista wszedł na nowy poziom, a mnie szczególnie zachwycały wykonania na żywo. 




Dlatego, gdy usłyszałam o wspólnym projekcie Artura Rojka z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, przepierałam nogami z niecierpliwości. Wersje instrumentalne i to z towarzystwem tak znamienitej orkiestry, to musiało być coś, co porwie od pierwszej nuty. Do tego głos Rojka i oczywiście teksty.

Już od pierwszego odsłuchania wiedziałam, że płyta skradnie moje serce. Mamy tu wszystko – nowości, covery i wspaniałe nowe aranżacje znanych piosenek Myslovitz. Kiedy słuchałam „Chciałbym umrzeć z miłości” czy „Długość dźwięku samotności” autentycznie miałam gęsią skórkę, a moim głośnikom zabrakło mocy.

ALBUMU MOŻNA POSŁUCHAĆ W SERWISIE SPOTIFY 

Do tej mieszanki Rojek dodał też piosenki z poprzedniej płyty.  

Mamy więc wspaniałą dźwiękowo, nastrojową i niezwykle emocjonalną propozycję. Dla mnie coś pięknego!

fot. Facebook Artur Rojek Official

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz