Zawód: powieściopisarz – Haruki Murakami



Mam taką zasadę, że książki Murakamiego kupuję najszybciej jak mogę. Jednak z „Zawód: powieściopisarz” trochę mi zeszło. Powód – nie jest to bowiem powieść z magicznej wyobraźni japońskiego autora.

Haruki Murakami tworzy w swoich powieściach świat, który niezwykle mi się podoba. Ma swój klimat, specyfikę, a i bohaterowie są wspaniali. Po każdą książkę japońskiego pisarza staram się więc sięgać w miarę szybko, bo chcę zatopić się w tę magiczną rzeczywistość. Dlatego do „Zawód: powieściopisarz” niezbyt mnie ciągnęło.

Przyznam jednak, że była we mnie cząstka chcąca poznać cały proces twórczy Murakamiego. Gdzieś tam kiedyś marzyło mi się być pisarzem, ale nie wydaje mi się, że mam do tego jakiekolwiek predyspozycje. A za sukcesem Murakamiego spodziewałam się fantastycznej historii, wielkiego przełomu, który popchnął go do pisania.

„Zawód: powieściopisarz” pokazuje, że to nie „grom z jasnego nieba”, a proces niejako naturalny. Książka pokazuje początki Murakamiego, to, jak łączył pracę z pisaniem, jak powstawały kolejne książki i ile w tym wszystkim było przypadku. I jak trudno sprostać oczekiwaniom krytyków i czytelników.

Murakami mówi też o tym, jak wygląda jego codzienna praca nad książką oraz o swoich codziennych rytuałach. W jego życiu sporo jest systematyczności, zwłaszcza w kwestii biegania, podporządkowaniu rytmu dnia do pracy.

Nie brakuje tu też negatywnych stron pisarstwa, tego ciągłego narażania się na oceny i porównania, potrzebie sprostania oczekiwaniom przede wszystkim czytelników, z którymi Murakami kontakt ma w małym stopniu. Spotkania autorskie to rzadkość, ale za to pozostaje chociażby kontakt mailowy, a Murakami zapewnia, że sam odpisuje swoim fanom.

„Zawód: powieściopisarz” to niezobowiązująca książka. Kolejne eseje można sobie podzielić w dawkowaniu, z drugiej jednak strony, czyta się je szybko, a nie ma ich szczególnie dużo. Warto więc przyswoić to „na jeden raz”.


Moja opinia co do tej książki jest połowiczna. Nie przepadam za taką formą pisarstwa, a w przypadku Murakamiego czekam niecierpliwie na powieść, a nie literaturę faktu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz