Żyje czy nie żyje? „Margo” miesza w głowie



O tym, że „Margo” mam na półce, zapomniałam na kilka dobrych tygodni. Kiedy już sobie o niej przypomniałam i przeczytałam wszelkie okładkowe opisy, byłam niemal pewna, że oto przed mną leży książka naładowana emocjami i która nie pozwoli mi się oderwać. Tak się nie stało.

Książka Tarryn Fisher to historia tytułowej bohaterki. Margo poznajemy jako dziecko i już od razu wiem, że jej życie jest niesamowicie ciężkie. Jej matka nie zwraca na nią uwagi, traktuje jak służącą a jej jedynym zajęciem jest przyjmowanie mężczyzn w swojej sypialni. Matka Margo jest apatyczna, widać w niej zło, ale i też zagubienie, oderwanie od rzeczywistości i ból istnienia.

Bohaterki mieszkają w starym, zaniedbanym domu zwanym „Pożeraczem”, w dodatku w dzielnicy pełnej przestępców i narkomanów. Sama Margo próbuje walczyć o przetrwanie, choć ma mnóstwo kompleksów. Mimo ciężkiej sytuacji i osamotnienia, stara się wnieść nieco dobra do otaczającej rzeczywistości.

Życie Margo zmienia się wraz z zaginięciem kilkuletniej dziewczynki - Nvaeh. Tytułowa bohaterka stara się odnaleźć małą, pomaga jej w tym niepełnosprawny sąsiad Judah.

Czytając okładkowy opis, myślałam, że to właśnie na tych poszukiwaniach opierać się będzie cała powieść. Okazało się, że to jednak kilkustronicowy temat. Tragiczny finał poszukiwań ma jednak ogromny wpływ na historię – w Margo zachodzi nieodwracalna przemiana, a i cała powieść nabiera tempa.

Teraz właściwie toniemy w brudzie miasteczka, w zbrodniach jego mieszkańców, w ich tragicznych losach i problemach. Zagłębimy się też w psychikę bohaterów powieści. A całość to naprawdę spora dawka różnych emocji.

„Margo” to powieść, którą ogólnie oceniam pozytywnie. Jest zaskakująca, brudna, ale w całym swym smutku, realna. Kreacja bohaterki jest ciekawa, zaskakuje jej przemiana, ale i jej postępowanie staje się dla czytelnika trudne do oceny.

I cały ten obraz niszczy wątek Judah. Nie wiem co mam myśleć. Autorka chciała zszokować, zaskoczyć i namieszać w głowach czytelnikom. Według mnie coś tu się jednak nie udało. Nie da się orzec czy postać Judah jest prawdziwa czy nie. Późniejsza akcja biegnie tak, jakby nic się nie stało, nie ma wskazówek dla czytelników. Elementy układanki po prostu do siebie nie pasują.


Gdyby ten wątek pominąć, powieść nic by nie straciła…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz