Podsumowanie 2017 roku



Cóż, kolejny rok za nami. W moim przypadku był to przede wszystkim czas zmian w życiu prywatnym. I w pewnym stopniu książki na tym ucierpiały. Ale do rzeczy!

Na ten rok założyłam sobie wysoki cel ilości przeczytanych książek –aż 120. Udało się zrealizować jedynie ¼   - przeczytałam TYLKO 35 książek. Dla mnie jest to wynik tragiczny. Usprawiedliwiam to jednak zmianami jakie w tym roku zaszły w moim życiu, trochę dołożył się do tego natłok obowiązków, ale przede wszystkim moje lenistwo. Pocieszające jest to, że wynik z 2017 roku jest nieco lepszy niż ten z 2016. 

W tym roku chcę przeczytać 100 książek i wierzę, że się to uda!



Która z książek najbardziej zapadnie mi w pamięć? Zdecydowanie ta ostatnia z przeczytanych w 2017 roku – „Wzgórze psów” Jakuba Żulczyka (o niej więcej wkrótce na blogu). Pozytywne wrażenie pozostawi też seria „Osobliwy dom panie Peregrine”, dwie książki Szczepana Twardocha „Król” oraz „Ballada o pewnej panience”. Oczywiście wielkie wrażenie zrobiło też „Małe życie”.

Rok 2017 to też istotna dla powtórka czytania serii „Szklany tron” Sarah J. Maas. Zawsze dosyć sceptycznie podchodziłam do faktu ponownego czytania tej samej książki we właściwie krótkim odstępie czasu. Z drugiej jednak strony pokazało mi to, jak wiele się zapomina, jak dużo umyka i że książkę przeczytaną kolejny raz, odbiera się inaczej – skłonię się do stwierdzenia, że wywołuje ona lepsze wrażenie.



Ale żeby nie było tak słodko… Ten rok to nie tylko porażka pod względem ilości przeczytanych książek. Miałam w planach przeczytanie powieści, które są na mojej liście „od zawsze”. Nie udało mi się też obejrzeć zaplanowanych filmów i seriali. 

Do blokowania wróciłam, ale nadal bez przekonania i większego zaangażowania. I mam z tego powodu spore wyrzuty sumienia.

Jest więc nad czym pracować w 2018 roku!

A o planach na najbliższe dwanaście miesięcy postaram się napisać już wkrótce. Muszę najpierw to przemyśleć ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz