The Crown: serial, z którym mam problem




Od premiery drugiego sezonu The Crown minęło już trochę czasu, ale dopiero teraz udało mi się obejrzeć najnowsze dziesięć odcinków. Zanim jednak to zrobiłam, postanowiłam wrócić do pierwszego sezonu. I trochę jestem rozdarta…

Nie wiem, czy trzeba komuś przedstawiać serial Netflixa – The Crown. Opowieść o młodej Elżbiecie II znana jest na całym świecie, zebrała doskonałe opinie i ma miliony fanów. Pamiętam, jak zaczynałam oglądać ten serial – jeden odcinek dziennie to było zdecydowanie za mało! Oglądałam, dopóki już naprawdę nie mogłam ślęczeć po nocy… The Crown uświadomił mi jak mało wiem o brytyjskiej monarchii, jak przecież nieodległe mi czasy, są mi obce.

The Crown został świetnie zrealizowany, ujmowały szczegóły, ale i pokazanie władzy od kuchni. Ukazanie, jak wiele obostrzeń i tradycji niezmieniany od wieków, ciągle jest (albo już było) żywych.

Z niecierpliwością czekałam na drugi sezon. Krótko po premierze czytałam opinie, że jest on lepszy od poprzedniego. Zacierając ręce włączyłam od nowa pierwsze dziesięć odcinków. I trochę czar prysł…

Prysł bo nie towarzyszyły mi tej powtórce tak wielkie emocje i zaskoczenie. To było do przewidzenia – oczywiście, ale mimo wszystko liczyłam, że odkryję ten serial na nowo, że zobaczę coś, co przedtem przeoczyłam. To nadal świetny obraz, wciągający i przyjemny, ale oglądanie go drugi raz nie ma większego sensu.

Czas całkowicie prysł po ostatnim odcinku sezonu drugiego. Nie spodobało mi się przede wszystkim jedno – brak ciągłości. Każdy odcinek jest inny, pokazane są inne problemy, inni bohaterowie – nie jest to naturalne. Drugi sezon skupia się też przede wszystkim na związkach i relacjach pomiędzy członkami rodziny królewskiej. Zabrakło mi tu tej monarszej codzienności, władzy, nawet polityki czy problemów społecznych.

Oczywiście pierwszego sezonu też nie da się określić jako zachowującego ciągłość. Ale wszystkie odcinki wpisywały się w jedną całość. W drugim na przykład bohaterem jednego odcinka jest mały książę Karol, a przez kolejnych dziewięć epizodów nie ma o nim ani małej wzmianki.

Drugi sezon The Crown nie odbiega od poprzedniego sposobem realizacji, aktorów dalej mamy tych samych, odcinki nie męczą i potrafią wciągnąć. Jednak oceniając całość – sezon drugi nieco obniżył poziom. I trochę boję się kontynuacji. Gdzieś udało mi się wyczytać, że dotyczyć ma już ona księcia Karola. Byłby to więc kolejny skok… 

The Crown polecać jednak będę znajomym, bo to po prostu dobrze zrealizowana produkcja, która zawiera wiele „smaczków”. Pozostaje jednak pewien niedosyt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz