Kryminalny debiut Anety Jadowskiej. Czy udany?



Anetę Jadowską znam i polubiłam za serię o Dorze Wilk – lekkiej i przyjemnej lekturze z gatunku fantasy. Dlatego do kryminalnej nowości – „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” podchodziłam nieco sceptycznie.

Co prawda Dorze Wilk nie sposób odmówić kryminalnego zacięcia, tak usytuowanie powieści Ustce i pozbawienie całości domieszki magii, może budzić wątpliwości. Moje potęgował fakt, że kryminały to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Niemniej jednak czasu z „Trupem…” nie żałuję, chociaż nie porwał mnie on choć w połowie tak, jak Dora Wilk. Dlaczego?

Główną bohaterką „Trupa na plaży” jest Magda Garstka. Właśnie skończyła pierwszy stopień studiów i namówiona przez babcię, postanawia wrócić z Łodzi do rodzinnej Ustki. Dziewczyna będąc trzylatką straciła matkę, będąc nastolatką – ojca, który był policjantem. Magdą zajęła się ciotka Tamara, chociaż w Ustce opiekę zapewnić mogła jej babcia. Tak się jednak z jakichś tajemniczych względów nie stało.

Powrotu Magda nie może zaliczyć do udanych – dziewczyna podczas porannego spaceru znajduje pływające w morzu zwłoki mężczyzny. Budzi się w niej jednak córka policjanta i jak się można domyślać, Magda będzie chciała rozwikłać zagadkę tej śmierci. Szybko bowiem łączy ją z tajemniczym zniknięciem mężczyzny mieszkającym w pensjonacie jej babci. 

Cała powieść to nie tylko poszukiwanie mordercy, ale chyba przede wszystkim odkrywanie rodzinnych sekretów. Magda na niemal każdym kroku przekonuje się, że jej babcia skrywa wiele sekretów. Wiele tajemnic sprzed lat wreszcie zostanie wyjaśnionych.

Mogę chyba napisać, że wątek śmierci mężczyzny jest niejako pobocznym. Stanowi on podstawę do poznania sekretów rodziny Magdy, które w dosyć luźny sposób powiązane są z sprawą morderstwa. Zresztą już sam martwy bohater jest postacią ciekawą.

Magda prowadzi śledztwo, jednocześnie poznając stare kąty i odnawiając rodzinne więzi. Wydaje mi się, że nie można więc nazwać tej powieści czysto kryminalną. Nie ma tu wielu zwrotów akcji, sama historia biegnie dosyć ospale, a i Magda jakoś szczególnie nas nie porywa swoją osobowością. Chyba oczekiwałam po tej bohaterce nieco więcej, chociaż w pewnych momentach przypomina mi ona Dorę Wilk. 

Sama książka to po prostu przyjemne, lekkie i szybkie w „konsumpcji” czytadło, do połknięcia w jedno popołudnie. I jako taką formę lektury mogę ją z czystym sercem polecić. Do samego stylu Jadowskiej nie można się przyczepić, buduje czytelnikom jakiś poziom napięcia mnożąc niejasne punkty w losach rodziny głównej bohaterki. Nie znajdziecie tu też nic mrocznego, przygnębiającego, Ustka nadal jest beztroskim nadmorskim kurortem a ludzie w niej mieszkający nie mają ciemnej strony. A to chyba jednak nadaje powieściom kryminalnym klimatu.

„Trup na plaży” polecam więc na „odmóżdżenie”, jako odpoczynek od może nieco cięższych powieści. Jako książka typowo rozrywkowa sprawdzi się znakomicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz