Powieść „Czasami kłamię” kandydatką do najlepszej przeczytanej w tym roku książki



„Czasami kłamię” widziałam dosłownie wszędzie! W księgarniach na najlepszych miejscach ekspozycyjnych, na blogach, Instagramie i Facebooku. Było jej tak dużo, że nie miałam na nią ochoty. Ale mi na szczęście przeszło!

To książka, jakiej się nie spodziewałam. Główną bohaterkę  - Amber Reynolds poznajemy na szpitalnym łóżku jako osobę, która zapadła w śpiączce. Jako czytelnicy jesteśmy jednak w umyśle Amber. Słyszymy to, co ją otacza i razem z nią próbujemy sobie przypomnieć wydarzenia ostatnich tygodni. Jej pamięć jest wybiórcza, nie wie jak znalazła się w szpitalu i co się właściwie stało. Po kolei próbuje poukładać kawałki, opierając się na wspomnieniach i na tym, co mówią nieświadomi jej obecności bliscy.

Amber pracuje w radiu, ma męża Paula, z zawodu pisarza, z którym nie układa się jej zbyt dobrze. Ma też siostrę – pewną siebie, spełnioną matkę bliźniaków. Wszyscy oni odgrywają ogromną rolę we wspomnieniach Amber, każde z nich ma też swoje tajemnice. Podobnie jak i sama główna bohaterka…

„Czasami kłamię” to powieść dwutorowa. Mamy w niej retrospekcję – a więc to, co Amber próbuje poukładać. Analizuje poszczególne dni, przedstawia swoje emocje i czyny. Jest też teraźniejszość, a więc wszystko to, co dzieje się z Amber w szpitalu. Całość tworzy może i dość chaotyczny tok powieści, niemniej jednak oddaje to też po części to, co dzieje się z samą bohaterką. Bezwładną, zagubioną, poszukującą odpowiedzi. A w jej historii nic nie jest proste.

W pewnym momencie następuje też pewne odwrócenie narracji. Przyznam, że dopiero to namieszało mi w głowie! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorka igra z umysłem czytelnika, jak po kawałku wprowadza go w świat pełen bezwzględności i egoizmu.

Mistrzostwem jest jednak kreacja bohaterów. Z każdą stroną zmieniamy o nich zdanie, za każdym razem nas zaskakują. Szokuje też ich zachowanie i to jak wiele są w stanie zrobić by bronić swojego życia.

„Czasami kłamię” to powieść, na której końcu mamy efekt WOW. Autorka miesza na w umysłach, zaskakuje i szokuje. Jest to chyba jedna z lepszych książek obyczajowych, jakie w życiu czytałam. A to, jak wielkie wrażenie na mnie wywarła, podkreśla fakt, że nie przepadam za tego typu literaturą. Jednak jeśli wśród niej można znaleźć takie perełki – to muszę czytać jej zdecydowanie więcej!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz