Jest taka seria, która zmieniła wszystko - „Saga o wojnie światów” Raymonda E. Feista



Brzmi to górnolotnie, wiem. Ale to prawda. Każdy z nas ma książki, które pchnęły ich do czytelnictwa, które sprawiły, że pokochaliśmy literaturę. „Saga o wojnie światów” Raymonda E. Feista tym właśnie dla mnie jest.

Właściwie nie wiem kiedy i dlaczego sięgnęłam po „Adepta magii”. Na pewno były to okolice gimnazjum. Wtedy nie wiedziałam, że to pierwszy tom obszernej serii Raymonda E. Feista. Książka, która trafiła do mnie przypadkiem, zmieniła moje postrzeganie literatury. Pamiętam, że czytałam ją jednym tchem, w każdym miejscu, o każdej porze – aż nie skończyłam.

Pamiętam też moje zdziwienie, że skończyła się w takim miejscu. Dopiero wtedy odkryłam, że Raymond E. Feist stworzył ogromną serię. Oczywiście „Saga o wojnie światów” to cztery tomy, ale kolejne książki nawiązują do tego cyklu. Przeczytałam oczywiście wszystko! 
Stety i niestety – mam krótką pamięć. Z książek czytanych lata temu pamiętam pojedyncze epizody. Gdyby mnie ktoś poprosił o streszczenie książek Feista – nie wiedziałabym co powiedzieć. To minus, ale i plus bo dzięki temu teraz po latach mogę ponownie zatopić się w ten wspaniały świat.

Na pewno dostrzegę teraz wady, na pewno „Saga o wojnie światów” nie będzie teraz tym, czym była dla nastolatki. Wiem jednak, że i tak będzie mi się podobać i na zawsze będzie się dobrze kojarzyć.

Problem jednak z książkami Feista jest jeden – jego powieści nie są wznawiane. Wydane 20 lat temu kolejne części są dzisiaj trudne do zdobycia, ceny w antykwariatach i na aukcjach osiągają astronomiczne ceny. Za używane „Adept magii” i „Mistrz magii” zapłaciłam 60 zł – to najtaniej jak się da. Gorzej jest z kolejnymi dwiema częściami – ich cena za sztukę zaczyna się od około 100 zł.

Miałam szczęście, że moje pierwsze czytelnicze kroki skierowały się ku fantastyce. Oprócz Feista moją miłość do literatury wzmacniali Tolkien, Sapkowski, Rowling, Le Guin, Canavan… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz