Podsumowanie marca: siedem (i pół) książek




Marzec, pod względem ilości przeczytanych książek, był gorszy od lutego. Usprawiedliwienie jednak mam dobre.

W marcu udało mi się przeczytać siedem książek, jestem też w połowie ósmej. Dlaczego trafił się słabszy wynik? Po prostu w tym miesiącu postanowiłam przeczytać serię „Odrodzone królestwo” Elżbiety Cherezińskiej, a to opasłe tomiszcza!

Jakie powieści przeczytałam i jak je oceniam?

- „Korona śniegu i krwi” oraz „Niewidzialna korona” Elżbiety Cherezińskiej – książek tych chyba nie trzeba reklamować. To fantastyczne powieści historyczne, pełne rozmachu, niesamowitych przygód i jeszcze lepszych bohaterów. Jestem też w połowie „Płomiennej korony” i nie odbiega ona swoim poziomem od poprzedniczek.

- „Tysiąc odłamków ciebie” – lekka, przyjemna i zaskakująca powieść. Dosyć udany początek trylogii, która jeszcze przede mną. Fabuła bardzo na plus, nic nie jest oczywiste, przyjemny wątek miłosny. Zobaczymy, co będzie dalej.

- „Kształt wody” – powieść i film, o których wszędzie głośno. Dla mnie książka nie była jakoś specjalnie wciągająca, skupiła się na bohaterze, którego lubić się nie da, zbyt dużo jest też pobocznych, choć związanych ze sobą wątków. Do filmu ta książka mnie nie zachęcił.

- „Rdza” Jakuba Małeckiego to kolejna książka, która pokazuje siłę polskiej literatury. Niby powieść traktująca o codziennym, ciężkim życiu, ale świetnie napisana, intrygująca i w pewnym stopniu magiczna.

- „Adept magii” i „Mistrz magii” Raymonda E. Feista to powrót do serii po latach. Dla mnie powieści szczególne, fantastyczne, chociaż lekkie. Wspaniały świat, masa przygód i magia. Czego chcieć więcej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz