Pożegnanie z Cherezińską – „Płomienna korona” na (chwilowe) zakończenie cyklu




Nadszedł ten moment, którego bardzo nie lubię – skończyłam serię. Tym razem to „Odrodzone królestwo” Elżbiety Cherezińskiej. Podobno ma być kontynuacja, ale kiedy? Tego nikt nie wie.

„Płomienna korona” (na razie) kończy cykl „Odrodzonego królestwa”. To najbardziej obszerna z trzech powieści, które wyszły spod pióra znakomitej polskiej autorki Elżbiety Cherezińskiej. Tego właśnie w seriach książkowych nie lubię – trzeba długo czekać na kontynuację.

Tym razem głównym bohaterem (chociaż w sumie u Cherezińskiej jest wielu głównych bohaterów) jest Władysław Łokietek, który coraz mocniej dąży do zjednoczenia królestwa i zdobycia korony polskiej. Oczywiście w powieści tej spotkamy dobrze znane nam już postaci – towarzyszy Łokietka, Rikssę, Henryka z Lipy, Jana Muskatę, Zarembów, Jakuba Świnkę i wielu wielu innych. Oczywiście przed bohaterami piętrzyć się będą problemy, będą kolejne spiski, knowania, testy z umiejętności prowadzenia negocjacji, sporo polityki i kilka morderstw. 

Pojawią się też nowe wątki i nowe postacie – w „Płomiennej koronie” prym wiedzie tajemniczy Borutka. Jak można wywnioskować już z samego imienia, to istny diabeł, który akurat w powieści będzie aniołem stróżem Władysława Łokietka, postacią świetnie wykreowaną – zabawną, inteligentną, przebiegłą.

Właściwie można powiedzieć, że gdyby wszystkie tomy połączyć ze sobą, to nie byłoby widać różnic między nimi. Elżbieta Cherezińska nie pisała ich na siłę, każdej poświęcała masę uwagi, dbała o szczegóły, dokładność, narrację. To naprawdę rzadko się zdarza, żeby każda książka z cyklu była napisana na tak wysokim i równym poziomie! I pomimo tego, że każda z jej książek to opasłe tomiszcze, nie mamy wrażenia, że czegoś jest tu za dużo, że jakieś wątki są zbędne i nużą czytelnika. Nawet 1070 stron „Płomiennej korony” to zdania, które w tej powieści były niezbędne i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś próbował skrócić tę powieść.

Cała seria „Odrodzone królestwo” to świetne książki – monumentalne, wciągające powieści, które myślę, że spodobają się nie tylko pasjonatom historii. Tak, przeraża ich objętość, ale naprawdę warto poświecić tym książkom więcej czasu. Mam nadzieję, że kolejne przygody polskich władców – tym razem króla Kazimierza, szybko pojawią się na rynku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz